Ostatnie wpisy
Zakładki:
Blip
Spis treści
Też gotują
Tu zaglądam
Tagi
![]()
![]()
![]() |
środa, 16 maja 2012
A wszystko przez... ego ;]
Moje ego, jest całkiem sporych rozmiarów. Autonomiczne i w ogóle zadowolone z siebie. Aż tu nagle ktoś je poruszył. Znacie to uczucie? Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz! Sie zawzięłam i zrobiłam precelki. No dobra. Ego to tylko pośrednia przyczyna. A historia jak zwykle opowiadana od tyłu :D Główny powód to, że złapałam smaka. Objadałam się jakiś czas temu precelkami. Ale jak sobie pomyślałam, że mam wystawiać swój odwłok za drzwi mieszkania, tuptać po klatce, następnie gnać i kupować kiedy najdzie mnie ochota... To podniosłam swój odwłok za drzwi kuchni, potuptałam do spiżarki i lodówki a potem pognałam, zrobić precelki ^^ Takie zachciewajki to ja sobie sprawiam sama, w domu. Zatem do maszyny nalałam i nasypałam co było potrzebne na wspomniane precle. Wybrałam odpowiedni program obrabiający ciasto. A że trwa on ciut powyżej dwóch godzin, to myknęłam na rower, co by trochę spalić małeconieco za wczasu, bo szykowało się wielkie obżarstwo. Po powrocie zajęłam się już gotowym ciastem, uturlałam precelki, by chwilę później wcinać je z tzatzikami. Ale chodzący odkurzacz wciągnął większość z keczupem... co za profan! :D ![]() PRECLE składniki:
oraz:
wykonanie: Składniki umieścić w maszynie do pieczenia chleba w podanej wyżej kolejności. Nastawić odpowiedni program. U mnie "dough" (do wyrabiania ciasta). Gotowe ciasto wyłożyć na stolnicę, pociąć na około 12 kawałków. Uformować cienkie wałeczki, z których należy następnie formować precle. Zostawić do napuszenia. Gotowe zanurzyć na chwilę w sodzie rozpuszczonej w gorącej wodzie. Układać na blaszce wyłożonej natłuszczonym papierem do pieczenia. Posmarować roztrzepanym jakiem, a następnie ułożyć na każdym preclu wedle uznania: papryczkę, ser lub opruszyć czosnkiem. Można oczywiście wybrać inne dodatki. Piec w piekarniku nagrzanym do 250oC około 8 - 10 minut. Gotowe precle zaraz po upieczeniu posmarować rozpuszczonym masłem z obu stron.
![]()
![]()
niedziela, 13 maja 2012
WITAM... inowy duecik ;]
Nie ma co się rozpisywać. W pierwszej chwili chciałam napisać szkoda atramentu, ale to przecież nie to... Nawet gdyby to był e-ink haha. To o czym nie napiszę? A o fafarafa i innych takich m.in. peanów wychwalających witaminową bombę, którą poniżej zaprezentuję. Spoko zaprezentuję, musicie tylko się przescrollować w dół. Nie jest to pracochłonne. Właściwie poziom rookie i da się wykonać bez znajomości kuchennych kombosów. Przy okazji smaczne, a wiecie jak to bywa z tzw. zdrowym. Zdrowe nie jest równoznaczne ze smakowitością. W drodze wyjątku tym razem jest. Wzięłam witaminki. Ej, no! Bez przesady, nie otworzyłam suplementu diety ze spektrum witamin z makro i mikro elementami. Zrobiłam bzzzzzyt albo coś tam i TADA! Mamy kuchnię francuską! Żaba w mikserze :D Bon apetite, żuczki kochane :D
MUS GRAPEFRUITOWY I KIWI składniki:
Owoce obrać, podzielić na cząstki i umieścić w blenderze. Następnie zmiksować, przelać do pucharków.
środa, 09 maja 2012
Po lenistwie... salceson ;]
Ależ się zaniedbałam. Poprawka, blog zaniedbałam. Już się usprawiedliwiam. Jestem całkowicie niewinna, bezapelacyjnie. Winny jest kalendarz i te jego czerwone cyferki. One mają jakąś nieopisaną moc. Tak rozleniwiają człowieka, że szok. Standardowo wolne, potem podwójne kombo ekstra wolnego. Ale to jest to. Nie trzeba wstawać z pianiem koguta, ale minusem to, że zwyczajnie ćwiczymy lenia i powrót do rzeczywistości jest dość bolesny. Bo tu nagle jakiś budzik alarmuje: kobieto czas wstawać, czas do pracy, zakupy (bo wiecie w cywilizacji wszystko wyzamykane). Rany, do pracy??? Jak tam wysiedzieć te osiem godzin. A po niej co? Chyba jedynie czas zająć się rzeczywistością. Wrócić do życia bardziej uporządkowanego. Koniec laby ;] Trzeba Was zachęcić do tego samego, małymi kroczkami, żeby nie było zbyt drastycznego szoku ^^ Myślę, że salcesonik będzie dobrym bodźcem do tego. Jest przepyszny, i cudownie demotywujący po zjedzeniu ;]
CIASTO SALCESON składniki:
Jabłka obrać, pokroić w kostkę. Następnie w podanej powyżej kolejności wszystkie składniki umieścić w misce. Nie mieszać. Odstawić na godzinę. Po tym czasie dokładnie wymieszać łyżką i wylać masę do przygotowanej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180oC. Piec ok. 50 - 55 minut.
niedziela, 06 maja 2012
czwartek, 26 kwietnia 2012
Lekko, szybko i... na parze ;]
To uczucie kiedy człowiek odrywa się od komputera, kierownicy, kilofa, kasy i demon wie czego jeszcze. Wychodzi w świat, który se idzie, stoi, trąbi a przede wszystkim śmierdzi rzeczywistością. Człapu człap w pewnym momencie jesteście w domu. I co? I oklaski Wam się należą! Zmęczeni, pozbawieni wszelkich sił - ci z Was, którzy realizują program rządowy i rozmnażają się, dostają jeszcze cegiełkę rzeczywistości wskazujący palcem w otwór gębowy. Niestety, nie chce się z niczym innym kojarzyć jak radosnym podreptaniem do kuchni i nakarmieniem stworzenia, które początkowo było fajne, ale gwarancja nań już wygasła. A przed chwilą stojąc u drzwi trzeba było się spiąć. Wyciągnąć klucz z torebki, torby, plecaka i trafić w tę małą cholerną dziurkę. W pracy orka i to taka, że nikt jej nie uwolni. Szef co chwilę du... znaczy ma bardzo ważne sprawy (chyba ma ciche dni w domu i musi bidulek być w centrum), a tu co? Ano właśnie, nowe wyzwanie. Nie, nie mówię o jakimś sprzątaniu, bo to wysiłek fizyczny i potrzeba do niego sił, których w tej chwili nie mamy. Aż chce się wyć. Trzeba naładować akumulatory! I to jest właśnie owo wyzwanie. Przygotować jakieś jadło, szumnie obiadem nazywane. Wiecie, to taki posiłek, zwykle na ciepło, który ma Was zregenerować i naładować pozytywnymi siłami. Mało tego, ma być smaczny. I co? Zacznie się myślenie, latanie co by tu zrobić, co by tu zjeść. Nie u mnie ^^ Jestem przewidująca (może zacznę dorabiać jako medium) i wykombinowałam sobie obiadek w pół godziny. Mało że smaczny, to jeszcze zdrowy "jedz zdrowo - dożyjesz do emerytury". A naładowana będę tak, że i posprzątam i pozmywam i nawet książkę będę miała czas poczytać, że nie wspomnę o włączeniu odpowiedniego guziorka w pralce. A co ;] Wystarczy wyciągnąć urządzenie do parowania, wrzucić do niego trochę warzyw, trochę kurczaczanych cycków i poczekać cierpliwie na oznajmiający niczym lokaj, dzwonek: obiad podano ^^ Ale żeby nie było zbyt radośnie... ktoś to musi później pozmywać. Jeżeli posiadacie magiczną moc i potraficie Wasz chodzący przewód pokarmowy, który pokazuje palcem różne rzeczy, wyekspediować do kuchni by wytłukł resztę zastawy z wiana... pogratulować :D
wykonanie:
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||