Blog > Komentarze do wpisu
Ciasto do ... kawy
Zawsze się znajdzie dobry powód, aby się spotkać. O pracy, o domu, o wydarzeniach w kraju - w końcu mamy kryzys - pogadać trzeba. Oj, zapomniałabym o najważniejszym, o wyprzedażach:) Przecież nie sposób tego wszystkiego omówić na łączach, czy to telefonicznych, czy internetowych. Tyle jest tematów do obgadania, że zaprzyjaźnione baby urządziły sobie meeting:) Zasiadłyśmy więc wygodnie, z uśmiechem na ustach i czekałyśmy na gospodynię wieczoru. Kawa się parzy, zapach już się rozchodzi, nęci i nagle! Wrzask z kuchni. Poleciały, te które były najbliżej, zobaczyć o co chodzi. "Nie mamy nic do tej kawy!!!" No ładnie. Sięgnęła jedna do torebki i wyciągnęła czekoladę zakupioną dla dziecka. Wyrodna matka chciała sytuację uratować i przy okazji uzębienie dziecka. Ratunek paszczęki jakiegoś szkraba nie przekonał nas. Tylko jedna sztuka! Co innego gdyby miała tych tabliczek dla całego przedszkola. Proporcjonalnie za mało do omawianych tematów. Nieśmiało padły propozycje: "zadzwońmy po pizzę", "no to skoczmy do cukierni". Jednak po burzliwej dyskusji doszły do wniosku, że mają mnie, a Blikle z Wedlem mogą się wypchać, skoro nie dostarczają na telefon. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Zapraszają w goście i każą garować w kuchni. Rozebrały mój opór jak Bastylię. Nie użyły tylko siły, ale komplementów:) Zamiast luzować się na salonach tyrałam w cudzej kuchni. Nie mając pojęcia gdzie co leży:( Doping i łechtanie mojego ego miało coś załatwić.  Postawiłam - dosłownie - gospodynię w kącie  i rzucałam tylko hasło: "mąka, cukier, kakao ..." Mój "robocik" działał bez zarzutu, dlatego w niedługim czasie ciasto było już w piekarniku :), a użyte do jego zrobienia naczynia - w zlewie. Na zmywak się nie najmowałam.
Wypiek, który przygotowałam jest chyba jedynym, którego recepturę przyswoiłam sobie na pamięć. Nie wiem czy dlatego, że prosta, czy też dlatego, że ile razy wpadłam do mojej Mamy, to zawsze chciała, abym je piekła. Dobrze, że moja zapominalska koleżanka miała chociaż potrzebne składniki, to zrobiłam "treściwe" coś na ząb. Poniżej dowód na to, że mój aparat też był w gościach:)

CIASTO z KAKAO

składniki:
  1. 1 szklanka maki
  2. 1 szklanka cukru
  3. 1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
  4. 4 jajka
  5. 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  6. aromat (był cytrynowy)
  7. 1 kostka margaryny bądź masła
  8. 2/3 łyżeczki kakao
wykonanie:
Margarynę rozpuścić, nie studzić. Ubić jajka z cukrem na puszystą masę. Dodawać powoli obie mąki, proszek do pieczenia i aromat. Chwilę miksować. Następnie powoli dodawać rozpuszczoną, gorącą margarynę. Dokładnie wymieszać. Na wysmarowaną i obsypaną bułką tartą lub kaszą manną blaszkę , wylać ok. 2/3 zawartości ciasta. Do pozostałego dodać kakao i dokładnie wymieszać. Następnie na jasne ciasto wylać to z kakao, równomiernie po całej powierzchni. Wstawić do nagrzanego piekarnika do 180oC i piec ok. 30/35 minut. Sprawdzać patyczkiem.


czwartek, 19 marca 2009, zjedz_mnie

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/03/19 20:21:29
Czy przyuczony robot może być wynajmowany? ;]
-
2009/03/19 20:56:16
Och, stare, poczciwe piaskowe. Najlepsze było pieczone w prodiżu, wielu mieszkańców Hotelu Asystenta łapało się na moje babki itp. A prodiż gdzieś przepadł na zwsze:)
-
2009/03/20 15:50:21
Ghol:
W sumie praktykę już ma, więc ... dlaczego by nie:)

Kocurkowata:
Faktycznie, nie ma jak. Nieskomplikowane i dobre. A ja prodiż mam gdzieś na pawlaczu, chyba:)

Kontakt:
   zjedz_mnie (at) gazeta.pl




Durszlak.pl



Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Top Blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...